Iran od dekady przenosi przemysł zbrojeniowy pod ziemię, tworząc jedną z najbardziej zdecentralizowanych sieci podziemnych na świecie. Miasta rakietowe istnieją w każdej z 31 prowincji kraju, na głębokości do 500 metrów.
Schrony, wyrzutnie, magazyny amunicji i paliwa oraz węzły łączności są połączone wewnętrznymi drogami z automatycznym systemem szynowym, który przemieszcza głowice i mobilne wyrzutnie między halami montażu a wyjściami na powierzchnię.
Każdy kompleks posiada własne zasilanie, agregaty, szyby wodne i wentylację, czyniąc go odpornym na długotrwałe oblężenie.
Największa amerykańska bomba do niszczenia bunkrów, GBU-57A/B, przebija około 60 metrów ziemi lub 18 metrów betonu zbrojonego.
Tymczasem irańskie kompleksy są zakopane w skalnym masywie Zagros na głębokości do 500 metrów, co fizycznie przekracza możliwości tego uzbrojenia. Izraelskie ataki na bazę Imam Ali w 2025 roku potwierdziły tę asymetrię w praktyce i zniszczenie naziemnych wejść nie naruszyło podziemnej infrastruktury. Widoczne uszkodzenia dotyczą jedynie zewnętrznych węzłów sieci, a nie jej trwałego rdzenia.
Trump przygotowuje się do operacji lądowej. Ostrożne szacunki mówią o 7 000 żołnierzy. Znacznie bardziej odważne o maksymalnie 50 000. Al Jazeera i eksperci wojskowi zgodnie wskazują, że Iran (z terytorium 3 razy większym niż Irak i znacznie trudniejszym terenem) wymagałby inwazji na skalę co najmniej 160 000 żołnierzy, by ją przeprowadzić z szansą powodzenia. To liczba, której żadne źródło nie wskazuje jako realnie rozważanej.
74% Amerykanów sprzeciwia się wysłaniu wojsk lądowych do Iranu według sondażu Quinnipiac. Co z listopadowymi wyborami połówkowymi? 🤔
Tymczasem armia Iranu łącznie z rezerwistami liczy niemal 1 mln, a wśród 93-milionowego społeczeństwa (mediana wieku 35 lat) prowadzony jest powszechny pobór dla mężczyzn po ukończeniu 18 roku życia. Szkolenie trwa 24 miesiące.
I najważniejsze – Amerykanie nie mogą się już cofnąć. Jeśli to zrobią, bądź w spektakularny sposób polegną, pokażą całemu światu, ile warte są ich gwarancje bezpieczeństwa (to przy okazji cenna lekcja dla nas w kontekście złudnego poczucia bezpieczeństwa pod amerykańskim parasolem). Gwarancje, na których opiera się system petrodolara, a więc rozliczeń handlu ropą w amerykańskiej walucie.
Jeśli utracą swoje wpływy na Bliskim Wschodzie, a producenci ropy będą mogli się za nią rozliczać w sposób, jaki uznają za zasadny, dolar zacznie mieć bardzo pod górkę.
Po zakończeniu standardu złota (1971) amerykańska waluta opierała się na zaufaniu, braku realnych alternatyw oraz gwarancjach bezpieczeństwa.
Biorąc pod uwagę skalę spadku siły nabywczej dolara przez tych nieco ponad 5 dekad (ok. 90%), zaufanie znacznie erodowało, prace nad alternatywami w ostatnich latach przyspieszają (BRICS Pay, BRICS Bridge, The Unit), a o ostatni bastion, czyli gwarancje bezpieczeństwa… walka toczy się właśnie na naszych oczach.
Szczegóły w materiale video:
Zapraszam
Tomasz Gessner