Stwórz nowe powiadomienie cenowe

Porównanie wpływu COVID-19 i kryzysu z 2008 na rynek złota

Opublikowano przez Aleksandra Olbryś w kategorii Rynek złota na 30.05.2020
Cena złota (XAU-PLN)
7 335,40 PLN/oz
  
- 21,79 PLN
Cena srebra (XAG-PLN)
102,03 PLN/oz
  
+ 0,66 PLN

Kiedy nadchodzi kryzys gospodarczy, pierwszym krokiem podejmowanym w związku z próbą jego przezwyciężenia jest dokładna analiza kryzysów mających miejsce w przeszłości.

Który z kryzysów odcisnął większe piętno na globalnej gospodarce?

Nie powinno więc nikogo dziwić, że wielu analityków wskazało globalny kryzys finansowy w 2008 roku jako odpowiednik sytuacji, z którą przychodzi zmierzyć się globalnej gospodarce w obliczu pandemii COVID-19. Zastanówmy się jednak czy recesja, z którą mamy w obecnej chwili do czynienia, podobna jest do recesji z 2008 roku. W ten weekend zachęcamy Cię do lektury artykułu, w którym porównamy oba wielkie kryzysy i wyciągniemy wnioski dla rynku złota!

Jeśli chodzi o skalę i tempo spadku, obecny kryzys jest zdecydowanie szerszy i głębszy. Dotyka niemal całego świata, nie tylko krajów wysokorozwiniętych i wszystkich sektorów działalności, nie tylko finansów i budownictwa. Na przestrzeni zaledwie czterech tygodni 22 miliony Amerykanów złożyło wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. Dla porównania, podczas Wielkiej Recesji złożonych zostało „zaledwie” 37 milionów wniosków o bezrobocie – pamiętajmy jednak, że Wielka Recesja rozpoczęła się w grudniu 2007 roku i zakończyła w czerwcu 2009 roku, a więc w obliczu takiego czasu ilość złożonych wniosków przestaje być aż tak uderzająca.

W przypadku produkcji, podczas Wielkiej Recesji odnotowany spadek realnego PKB wyniósł 4%. W obliczu pandemii koronawirusa niektórzy ekonomiści szacują, że zaledwie dwa miesiące środków łagodzących zmniejszą rzeczywistą wartość wskaźnika PKB w USA o 10%. Nawet optymistycznie nastawiony MFW spodziewa się, że w tym roku gospodarka USA odnotuje spadek o 5,9%.

W związku z tym przewiduje się, że skala obecnego kryzysu zdecydowanie przewyższy wpływ Wielkiej Recesji. Pandemia COVID-19 nie jest „normalnym” kryzysem gospodarczym, ale blokadą gospodarczą, która uniemożliwia większości przedsiębiorców wykorzystanie pełnego potencjału przy pracy. Oznacza to, że obecna sytuacja jest nie tylko kryzysem płynności, ale przede wszystkim kryzysem zysków – przedsiębiorcy nie generują przychodów przy jednoczesnym ponoszeniu kosztów. Co ważne, w konsekwencji braku zysków, firmom zabraknie środków na inwestycje. Następstwem wspomnianych czynników powinien być większy nacisk na ceny złota, szczególnie w obliczu szybkiej i agresywnej reakcji Rezerwy Federalnej.

Od czego zależą długofalowe konsekwencje globalnego kryzysu COVID-19?

Dalszy rozwój sytuacji uzależniony jest od długości kryzysu. Wielka Recesja trwała 18 miesięcy – nie jesteśmy natomiast w stanie przewidzieć, ile czasu pochłonie obecny kryzys związany z COVID-19. Jeśli kryzys będzie głęboki, ale krótki, ogólne „obrażenia” mogą nie być tak inwazyjne w porównaniu z przedłużającą się recesją. Jeśli wspomniany scenariusz się ziści, pozytywny wpływ na cenę złota może być ograniczony, w szczególności dlatego, że inwestorzy patrzą w przyszłość. W końcu blokada gospodarcza będzie stopniowo luzowana w nadchodzących tygodniach.

To, w jakim tempie będziemy wracać do normalności, pokaże czy kryzys będzie krótki. Chociaż niektóre środki mogą zostać zniesione, pewna forma dystansu społecznego pozostanie w dalszym ciągu utrzymana, a gospodarka nie będzie wykorzystywała pełni potencjału. Rezerwa Federalna nie będzie normalizowała aktualnej polityki pieniężnej (w szczególności stóp procentowych) przez dłuższy okres, co powinno korzystnie wpłynąć na ceny złota.

Czy oba kryzysy mają podobny charakter?

Sam charakter aktualnie trwającego kryzysu jest zdecydowanie inny niż Wielkiej Recesji. Powszechnie uważa się, że Wielki Kryzys z 2008 roku był szokiem finansowym, który spowodował poważne straty na globalnych rynkach. Nie jest to jednak do końca prawda, ponieważ sektor finansowy wpadł w kłopoty z powodu bańki mieszkaniowej, tj. niewłaściwej alokacji zasobów w gospodarce. Można jednak powiedzieć, że początkowe uderzenie padło na sektor mieszkaniowy, dopiero później finansowy, a w ostatniej kolejności na globalną gospodarkę (z powodu kryzysu kredytowego). Innymi słowy banki, które były zaangażowane w kredyty subprime, zdecydowanie najmocniej odczuły konsekwencje kryzysu, dlatego zredukowały ilość pożyczek udzielanych gospodarstwom domowym i przedsiębiorstwom.

Natomiast u źródła obecnej sytuacji leży kryzys zdrowotny i reakcja na niego. Radykalne próby powstrzymania rozwoju pandemii wywołały ogromny szok dla globalnej gospodarki, w największym stopniu szkodząc przedsiębiorstwom i ich pracownikom. Sektor finansowy nie został początkowo dotknięty konsekwencjami pandemii. Nie oznacza to jednak, że nie odczuje negatywnych skutków w późniejszym czasie. Dlaczego więc ta różnica jest tak ważna? Z dwóch powodów.

Jaki wpływ na globalną gospodarkę mają różnice pomiędzy dwoma kryzysami?

Po pierwsze, aktualna sytuacja uzmysławia bezradność banków centralnych w obliczu kryzysu. Zakładając, że w 2008 roku mieliśmy do czynienia z kryzysem płynności, Rezerwa Federalna mogła zwiększyć płynność i złagodzić główne źródło problemów. Ale w obecnej sytuacji Rezerwa Federalna zajmuje się jedynie wtórnymi konsekwencjami finansowymi, nie mogąc poradzić sobie z pierwotnym szokiem, z którym mierzy się globalna gospodarka. Takie działania Rezerwy Federalnej są korzystne dla rynku złota.

Po drugie, w związku z tym, że banki pozostały początkowo stosunkowo odporne na szok związany z pandemią COVID-19, są one w stanie zwiększać kredyty. Dlatego kredyty bankowe i duża podaż pieniądza mogą rosnąć szybciej niż podczas Wielkiego Kryzysu Finansowego. W rzeczywistości (jak pokazuje poniższy wykres) rosną one zdecydowanie szybciej niż podczas Wielkiej Recesji. Jak widać, oba wspomniane czynniki rok do roku zaczęły zwiększać się o ponad 10%, czyli zdecydowanie szybciej niż miało to miejsce w następstwie kryzysu finansowego z 2008 roku.

Roczna zmiana procentowa kredytu bankowego w USA (zielona linia) i podaży pieniądza M2 (czerwona linia) od stycznia 2007 roku do kwietnia 2020 roku.
Roczna zmiana procentowa kredytu bankowego w USA (zielona linia) i podaży pieniądza M2 (czerwona linia) od stycznia 2007 roku do kwietnia 2020 roku.

Inflacja, deflacja, a może stagflacja?

Jest to jednoznaczne z tym, że stagflacja jest teraz zdecydowanie bardziej prawdopodobna niż podczas Wielkiej Recesji. Miejmy jednak na uwadze, że wystąpienie stagflacji jest jedynie ewentualnością, co do której pojawienia nie ma pewności – w końcu negatywny szok związany z popytem jest bardzo poważny, a wysokie zadłużenie przedsiębiorstw może ograniczyć popyt na zaciąganie kredytów. Ponieważ jednak za większość podaży pieniądza odpowiedzialne są banki komercyjne, fakt, że nie jest to przede wszystkim kryzys bankowy – jak miało to miejsce podczas Wielkiej Recesji lub podczas Wielkiego Kryzysu, kiedy banki upadły i obserwowaliśmy zjawisko deflacji – wzrasta prawdopodobieństwo wystąpienia stagflacji (oczekiwany wzrost długu publicznego zwiększa również szanse na monetyzację, a co za tym idzie wystąpienie zjawiska inflacji w przyszłości).

Ponadto obecny kryzys spowodował nie tylko negatywny szok popytowy – jak miało to miejsce w czasie kryzysu gospodarczego w 2008 roku – ale również negatywny szok podażowy, który jest pewnego rodzaju przyczyną presji przed pojawieniem się inflacji. Nie ulega wątpliwości, że stagflacja wydaje się zdecydowanie bardziej optymistycznym scenariuszem dla cen złota niż ten uwzględniający niską inflację, a nawet deflację (chociaż złoto nawet wówczas utrzyma siłę nabywczą, podobnie jak miało to miejsce po upadku banku Lehman Brothers).

Wpływ COVID-19 na rynek złota

Reasumując: kryzys związany z pandemią koronawirusa znacząco różni się od globalnego kryzysu finansowego z 2008 roku. Podjęte przez banki centralne działania nie mogą więc za bardzo pomóc. Biorąc pod uwagę wcześniejsze rozważania, kryzys, w obliczu którego w tej chwili stoi globalna gospodarka, jest zdecydowanie gorszy od tego z 2008 roku. Z uwagi na fakt, że wynika to zarówno z negatywnego szoku podażowego, jak i negatywnego szoku popytowego, podczas gdy banki płynnie zwiększają kredyty (przynajmniej do tej pory), obecny kryzys może mieć zdecydowanie bardziej inflacyjny charakter niż Wielka Recesja. Jest to oczywiście bardzo dobra wiadomość dla złota, ponieważ uważane jest za doskonałą ochronę przed wspomnianym zjawiskiem!

Opracowanie własne na podstawie komentarza kitco.com.

Możesz chcieć również przeczytać