Srebro jest jednocześnie metalem szlachetnym, surowcem przemysłowym i przedmiotem inwestycji. Właśnie dlatego jego rynek trudno opisać jednym wskaźnikiem, a szczególnie samym deficytem podaży i popytu. Według prognoz Silver Institute i Metals Focus bieżący rok może być 6. kolejnym rokiem ujemnego bilansu rynku srebra. Z pozoru taki wynik powinien prowadzić do prostego wniosku o rosnącej cenie. W praktyce sprawa jest znacznie bardziej złożona.
Deficyt oznacza, że bieżąca produkcja kopalniana i recykling nie pokrywają popytu uwzględnionego w danym modelu. Nie oznacza natomiast, że srebro fizycznie zniknęło ze świata. Metal może pozostawać w funduszach giełdowych, prywatnych sejfach, monetach, sztabkach, biżuterii, elektronice czy instalacjach przemysłowych. Kluczowa jest więc różnica między całkowitymi zapasami już wydobytego srebra a metalem, który jest dostępny do sprzedaży w odpowiednim miejscu, formie i po akceptowalnej cenie.
Popyt przemysłowy na srebro – fotowoltaika, elektronika i nowe technologie
Znaczenie ma również struktura popytu. Fotowoltaika, elektronika, energetyka, samochody oraz centra danych wspierają długoterminowe zastosowania srebra. Równocześnie producenci ograniczają ilość metalu zużywanego na pojedyncze ogniwo słoneczne i rozwijają rozwiązania oparte na miedzi. Wysokie ceny mogą pobudzić recykling, zachęcić właścicieli zapasów do sprzedaży i ograniczyć popyt na biżuterię.
Przyglądając się srebru nie można pominąć także złota, dolara, realnych stóp procentowych oraz napływu kapitału do funduszy i produktów fizycznych. Dodatkową zmienną stanowią decyzje Stanów Zjednoczonych i Chin dotyczące surowców strategicznych oraz eksportu. Pełny obraz powstaje dopiero wtedy, gdy deficyt zostanie zestawiony z płynnością zapasów, przemysłową konsumpcją, substytucją oraz zachowaniem inwestorów.
I to właśnie temu obrazowi przyglądam się w poniższym materiale video.
Zapraszam
Tomasz Gessner